Porozmawiajmy o współpracyen
Wróć do bloga
Automatyzacja·5 min czytania

Obsługa zapytań ofertowych: jak firma B2B traci klientów, gdy zapytania giną w skrzynce

Zapytanie bez odpowiedzi to zamówienie, które dostała konkurencja. W raportach tego nie widać, bo nikt nie wie, że takie zapytanie w ogóle było.

W wielu firmach B2B obsługa zapytań ofertowych wygląda podobnie. Zapytanie przychodzi na ogólną skrzynkę, ktoś przekazuje je handlowcowi, handlowiec odpisuje, gdy znajdzie czas, a po wysłaniu oferty sprawa często się urywa. Nikt nie liczy, ile zapytań zostało bez odpowiedzi, bo nikt nie widzi ich w jednym miejscu.

Sprawdzamy, gdzie firmy tracą zapytania, ile to kosztuje i jak uporządkować obsługę leadów bez zatrudniania kolejnej osoby do biura handlowego.

Gdzie giną zapytania ofertowe

Zapytania rzadko giną przez złą wolę. Najczęściej dlatego, że przychodzą z wielu miejsc naraz:

  • formularz na stronie, który trafia na biuro@ albo na skrzynkę jednej osoby,
  • maile wysyłane prosto do handlowców, także na prywatne adresy,
  • telefony, po których zostaje notatka na kartce,
  • formularze z reklam w Meta i zapytania z portali branżowych,
  • polecenia od obecnych klientów.

Każde z tych źródeł ma swoje miejsce i swojego właściciela. Gdy handlowiec jest na urlopie albo zmienia pracę, nikt nie czyta jego skrzynki. Zapytanie z piątkowego wieczoru czeka do poniedziałku, a w tym czasie klient dostaje odpowiedź od konkurencji.

Drugie miejsce, w którym zapytania przepadają, to etap po wysłaniu oferty. Klient nie odpisuje, handlowiec ma na głowie kolejne sprawy i po tygodniu nikt nie wraca do tematu. Oferta, z której mogło być zamówienie, zostaje w folderze wysłanych.

Czas odpowiedzi na zapytanie ma znaczenie

Klient B2B, który szuka dostawcy, zwykle wysyła zapytanie do kilku firm. Pierwsza rzetelna odpowiedź ustawia rozmowę. Z tą firmą klient omawia szczegóły i jej ofertę traktuje jako punkt odniesienia. Firma, która odpisuje po dwóch dniach, często słyszy: „dziękujemy, już wybraliśmy”.

Dlatego warto mierzyć dwie rzeczy: ile czasu mija od zapytania do pierwszej odpowiedzi i ile zapytań nie dostało odpowiedzi wcale. W wielu firmach nikt nie zna tych liczb, bo zapytania są rozproszone po skrzynkach.

Ile kosztują utracone zapytania

Policzmy to na przykładzie. Firma dostaje 80 zapytań ofertowych miesięcznie. Co czwarte kończy się zamówieniem, a średnie zamówienie to 12 000 zł przy marży 30%.

Przykład: 8 zapytań bez odpowiedzi miesięcznie to ok. 24 000 zł przychodu i 7 200 zł marży
Przykładowe wyliczenie dla firmy, która dostaje 80 zapytań ofertowych miesięcznie.

Jeśli 10% zapytań, czyli 8 w miesiącu, nie dostaje odpowiedzi albo dostaje ją za późno, a z tych zapytań zamówienie złożyłby co czwarty klient, firma traci 2 zamówienia miesięcznie. To 24 000 zł przychodu i 7 200 zł marży. W skali roku 86 400 zł marży, której nie ma w żadnym raporcie, bo nikt nie wie o tych zapytaniach.

Do tego dochodzi czas. Jeśli handlowcy przepisują każde zapytanie do arkusza albo do CRM-u po 5 minut, przy 80 zapytaniach wychodzi ok. 6,7 godziny pracy miesięcznie, którą może wykonać automat.

Jak uporządkować obsługę zapytań ofertowych

Automatyzacja leadów w firmie B2B nie wymaga od razu dużego systemu. Ważne, żeby każde zapytanie szło tą samą drogą:

  1. Jedno miejsce na wszystkie zapytania. Formularz ze strony, mail, formularz z reklamy i zapytanie z portalu trafiają na jedną listę, w CRM-ie albo w lejku sprzedaży.
  2. Handlowiec przypisany od razu. System przypisuje zapytanie według regionu, produktu albo kolejki, a handlowiec dostaje powiadomienie.
  3. Potwierdzenie dla klienta. Klient od razu dostaje maila, że zapytanie dotarło i kto się nim zajmie. Szerzej opisujemy to w artykule o automatycznych potwierdzeniach mailem i SMS-em.
  4. Data następnego działania. Każde zapytanie ma termin kolejnego kroku. Gdy mija, handlowiec i jego przełożony dostają przypomnienie.
  5. Etapy i raport. Od pierwszego kontaktu, przez wycenę i ofertę, po negocjacje. Na koniec miesiąca widać, z których źródeł przychodzą klienci i jak skuteczny jest każdy handlowiec.
Zapytania z formularza, maila, reklam i telefonu trafiają do jednego lejka z przypisanym handlowcem i datą następnego działania
Każde zapytanie ma właściciela i termin następnego kroku.

Tak działa lejek sprzedaży w systemie, który zbudowaliśmy dla firmy usługowej. Zapytania trafiają do lejka ze strony, z formularzy Meta przez webhook, z poleceń albo są wpisywane ręcznie. Każda szansa ma opiekuna, szacowaną wartość i datę następnego działania, a analityka sprzedaży pokazuje skuteczność według źródeł i osób.

Co mierzyć, gdy zapytania są w jednym miejscu

Gdy wszystkie zapytania są na jednej liście, po raz pierwszy można sprawdzić, jak naprawdę działa sprzedaż. Wystarczy kilka liczb, które system liczy sam:

  • Czas do pierwszej odpowiedzi. Średni i najdłuższy w miesiącu. Jeśli rośnie, zespół nie nadąża albo zapytania trafiają do złych osób.
  • Zapytania bez odpowiedzi. Lista, która na koniec każdego dnia powinna być pusta.
  • Skuteczność według źródeł. Ile zamówień dają formularz, reklamy, portale i polecenia. Wiesz wtedy, na co wydawać budżet marketingowy.
  • Skuteczność handlowców. Ile zapytań każdy dostał, ile ofert wysłał i ile zamówień zamknął.
  • Oferty bez decyzji. Wysłane ponad dwa tygodnie temu i bez odpowiedzi klienta. To gotowa lista telefonów na najbliższy tydzień.

W przykładzie z tego artykułu już sam widok zapytań bez odpowiedzi pozwala odzyskać część z 8 zapytań, które co miesiąc przepadały.

CRM dla małej firmy czy własny lejek?

Dla wielu firm dobrym początkiem jest gotowy CRM połączony z formularzami i skrzynką. Połączenia można zbudować w narzędziach takich jak Make, bez programowania całego systemu. Oba podejścia porównujemy w artykule Make, Zapier czy własny system.

Własny lejek ma sens, gdy obsługa zapytań jest mocno powiązana z resztą firmy. Wycena zależy od danych z ERP, oferta zamienia się w zlecenie produkcyjne albo projekt, a handlowcy potrzebują informacji, których gotowy CRM nie przechowuje. Wtedy dokładamy sprzedaż do systemu wewnętrznego albo budujemy ją jako jego pierwszy moduł.

Wdrożenie systemu zaczyna się u nas od 15 000 zł netto, a abonament po uruchomieniu od 1 500 zł netto miesięcznie. W przykładzie z tego artykułu odzyskanie jednego zamówienia miesięcznie daje 3 600 zł marży, więc taki koszt zwraca się szybko. Przy kilku zapytaniach w tygodniu zwykle wystarczy dobrze ustawiona skrzynka i prosty CRM.

Najczęstsze pytania

Czy da się zebrać zapytania z kilku skrzynek bez zmiany adresów?

Tak. Zostawiamy dotychczasowe adresy i formularze, a kopie zapytań trafiają do jednego lejka. Klienci piszą tam, gdzie pisali, a firma widzi wszystko w jednym miejscu.

Co z zapytaniami telefonicznymi?

Handlowiec dodaje je ręcznie w kilka sekund, z telefonu albo z komputera. Ważne, żeby trafiały na tę samą listę co reszta i miały datę następnego działania.

Czy AI może pomóc w odpowiedziach na zapytania?

Może przygotować szkic odpowiedzi albo uporządkować treść zapytania, na przykład wyciągnąć z niej produkt, ilość i termin. Ofertę i decyzję o cenie zostawiamy handlowcowi. Więcej piszemy o tym w artykule o AI w obsłudze klienta.

Sprawdź, ile zapytań Ci ucieka

Umów bezpłatną diagnozę. Przejdziemy przez drogę zapytania w Twojej firmie, policzymy, ile kosztują opóźnienia, i pokażemy, co można uporządkować od razu.

Umów bezpłatną diagnozę →